W dzisiejszym odcinku pieczemy chleb na zakwasie…znaczy, porozmawiamy o marzeniach, celach oraz planach działania. Potrzebna nam będzie spora misa, w której wymieszamy wszystkie składniki i różne perspektywy, rozgrzany piec oraz forma do pieczenia chleba. Zapraszam do (mam nadzieję) fascynującej podróży, gdzie wątki kulinarne bez cienia zażenowania przeplatają się z poważnymi zagadnieniami z psychologii sportu, a niekiedy poszturchują (uznające się za) zaniedbane ego prowokując do osobistych wynurzeń.

Z marzeń mogą, ale nie muszą wynikać konkretne cele. Od marzeń się zaczyna. Marzenie to wyobrażenie, wizja tego, gdzie chcielibyśmy być albo co osiągnąć w życiu. Stwierdzenie „chcę zdobyć Mistrzostwo Świata w Sportowych Rajdach Konnych”, bez idących za tym konkretnych działań i inwestycji, pozostaje w sferze marzeń. Ale to też jest w porządku. To idealny moment na przygotowanie zakwasu. Niektóre marzenia tego właśnie potrzebują. Poleżeć w cieple przy kominku, nabrać wartości. Zakwas trzeba dokarmiać, bardzo podoba mi się to określenie, bo i marzeń nie powinniśmy zostawiać bez opieki. A jak przyjdzie czas, że zakwas dojrzeje, marzenie nas nawiedzi, a my będziemy gotowi upiec z niego chleb. Proszę bardzo, teraz będzie przykład tego, jak nawiedziło nie moje marzenie. Nie bez powodu używam tego właśnie określenia, bo to jeden z ważnych konstruktów w psychologii sportu.

Marzą mi się podróże z własnymi końmi. Trenowanie w różnych miejscach na świecie i mobilne biuro psychologa sportu 😉To marzenie wciąż drzemie przy kominku, ale co jakiś czas wybudza się i nie daje spać innym, głownie mnie samej.  Łapie za stopę, która wymknęła się spod kołdry, ściąga z łóżka i każe otworzyć drzwi i ruszać. Albo chociaż zrobić parę kroków ku nowemu.

Co roku, po sezonie, konie mają wolne, mam i ja. I wtedy wyjeżdżam. Ale gdybym urlop miała spędzić na plaży, miałabym poczucie zmarnowanego czasu. Chciałam na parę tygodni przenieść się do innej rzeczywistości. A w tym nowym miejscu nauczyć się czegoś, co będę mogła wcielić w trening- przygotowanie koni do kolejnego sezonu rajdowego. Spokoju nie dawała mi Hiszpania. Może to zabrzmi śmiesznie, ale wszystko przez fantastycznie filmy i seriale na Netflixie oraz brzmienie języka. Nawet zaczęłam uczyć się podstaw hiszpańskiego. Ale światowy ranking FEI w dyscyplinie rajdów nieubłaganie przedstawiał- Francuzi są najlepsi. Poddałam się, jak się uczyć, to od mistrzów. Na Instragramie śledziłam zawodników z czołówki, a wśród nich najbardziej mi „wpadła w oko” Julia Montagne, w tamtym czasie druga na świecie zawodniczka sportowych rajdów konnych. Napisałam do niej (social media rulez!) Zaoferowałam pracę za naukę. Nie miałam złudzeń, co do pozytywnej odpowiedzi, tacy ludzie są przecież zbyt zajęci. Zamurowało mnie, gdy na drugi dzień dostałam wiadomość: „Przyjeżdżaj, zapraszamy!”. O Katalonii będzie jeszcze osobny artykuł, bo oprócz dobrego lokalnego likieru przywiozłam stamtąd dużo wskazówek i informacji, które wywarły wpływ na nasze podejście do treningu.

Ok, sprecyzowaliśmy czym jest marzenie. I co dalej. Co znajdziemy w przepisie na nasz chleb- składniki, sposób i czas przygotowania. Czasami chleb nam się przypali albo ciasto nie wyrośnie. Czasami poeksperymentujemy z jakimś składnikiem, dosypiemy ziół czy użyjemy innej mąki i wyjdzie nam coś pysznego. Z czasem nauczymy się jak robić coraz lepszy chleb.

W psychologii sportu jest takie pojęcie jak rezonans.

W przebiegu (sportowej) kariery oddziałują na siebie wzajemnie: marzenia (one budują osobiste zaangażowanie w dyscyplinę), przygotowania (treningi, żywienie, regeneracja), doświadczone porażki, sukcesy i napotkane na tej drodze przeszkody. Gdy to rezonuje, każdy z tych elementów wzmacnia siebie nawzajem i pracuje na ostateczny efekt.

W takim razie bierzemy się za pieczenie- ustalamy nasz cel.

Cel to „to marzenie z datą wykonania”. ***

Jak wyznaczamy cele? Na jednym skraju kontinuum mogą znaleźć się Ci, którzy snują wielkie, dalekosiężne wizje. Na drugim skraju skoncentrowani na małych celach każdego dnia.  Każdy z nas znajdzie swoje miejsce na takiej skali. Warto w tym miejscy rozróżnić, że co innego ustalenie celu, a co innego dążenie do niego i jego osiągnięcie (tu wchodzi wytrwałość, motywacja, a o tym innym razem). Jednak jasne sformułowanie tego, do czego chcemy dotrzeć, jest dobrą cegiełką na drodze do jego osiągnięcia. Niby takie proste, ale warto się do tego przyłożyć.

Cele można ustalać indywidualnie, a jeśli działa się w zespole, dobrze jest popracować nad wspólną misją, wartościami i właśnie celem. Tam gdzie spotykają się min. 2 osoby tworzy się przestrzeń do wymiany poglądów, inspiracji i rozwoju. Będąc w zespole z koniem warto oprócz wspólnego celu ustalić osobne- dla rozwoju konia i jeźdźca.

Tylko uważajcie.

W zeszłym roku powiesiłam sobie w pokoju kartkę „Zbieram kasę na konia- mojego przyjaciela i partnera w Sportowych Rajdach Konnych”. Miała to być taka cegiełka na drodze do realizacji marzenia. I rzeczywiście, sprawdziło się! W kwietniu prowadziłam zbiórkę na operację naderwanego ścięgna Grimka.  Dla własnego dobra, lepiej konkretnie formułować cele. Do tego celu potrzebna jest data wykonania i plan wykonania z poszczególnymi zadaniami. Jak w przepisie trzeba określić:

– czas, czyli termin wykonania

– sposób przygotowania, czyli ustalenie planu działania

– potrzebne składniki, czyli konkretne elementy, na które składa się cel (treningowe, żywieniowe itd.)

Cele dzielimy również na

– wynikowe, czyli konkretny rezultat na konkretnych zawodach, np. miejsce w pierwszej dziesiątce na Mistrzostwach Świata Młodych Koni

– zadaniowe- odnoszą się do procesu, tego, na co bezpośrednio mamy wpływ, np. pracy nad zwiększeniem wydolności, prędkości, ustawienia; analizujemy, co nam jest potrzebne do osiągnięcia celu wynikowego bądź mistrzowskiego i rozpracowujemy to na konkretne zadania, które pomogą nam te trudności pokonać

– mistrzowskie- dążenie do osobistego mistrzostwa, np. osiągnięcia prędkości 20km/h na CEI*100 km

Osiąganie celów zadaniowych pomaga osiągnąć cele mistrzowskie, a cele mistrzowskie przybliżają nas do celów wynikowych.

Przykłady na ten rok.

Grimek- Cel mistrzowski: powrót do sportowej rywalizacji po kontuzji

Cel wynikowy: udział w zawodach międzynarodowych

Cel zadaniowy: poprawienie elastyczności i praca nad emocjami; realizacja planu treningowego

Feta

Cel mistrzowski: pokazać, że jest najlepszym i najbardziej niedocenionym koniem w tej stajni

Cel wynikowy: skończenie kwalifikacji do zawodów międzynarodowych

Cel zadaniowy: ukończenie zawodów: 40 km, 2x 80 km; realizacja planu treningowego

Szumka

Cel mistrzowski: praca z młodym koniem nad zbudowaniem siły, wydolności i mięśni grzbietu i odwagi w terenie

Cel wynikowy: 1 miejsce na Mistrzostwach Polski Młodych Koni 5-letnich

Cel zadaniowy: ukończenie zawodów na40 km i start w Mistrzostwach, realizacja planu treningowego,

Ja

Cel mistrzowski: pozytywne nastawienie i odwaga

Cel wynikowy: wygrana na Mistrzostwach Polski Młodych Koni

Cel zadaniowy: jak najwięcej startów w ciągu roku, trenowanie dosiadu, poprawa odporności, praca z jak największą ilością koni, wyjazdy zagraniczne i nauka języków obcych, coaching

To teraz zadanie dla was (nas):

Przez chwilę zastanówcie się, możecie zamknąć oczy jeśli tak wam będzie łatwiej, albo przegadać z przyjacielem – Jakie jest Twoje marzenie/marzenia?

1) Napiszcie na kartce swoje marzenie i zawieście je w pokoju- to będzie codzienna przypominajka, gdzie chcemy być i co chcemy robić; pomagamy marzeniu się nawiedzać

Z marzenia mogą wynikają konkretne cele, z terminem wykonania, więc oprócz marzenia wypisz sobie:

– co możesz zrobić w tym roku, żeby zrealizować, albo przybliżyć się do realizacji marzenia?

– co możesz zacząć w tym tygodniu

– co możesz zrobić jeszcze dzisiaj?

Jeśli marzeniem jest podróżowanie z własnymi końmi, można sobie postawić przykładowo takie cele:

– w tym roku zrobić kurs prawa jazdy B+E (na przyczepą)

– dziś jeszcze przejrzeć oferty kursów w najbliższym mieście i możliwości zdobycia dofinansowania

– do końca tygodnia zapisać się na kurs

Tak można rozpisywać sobie każde marzenie na cele, które nas do niego zbliżają, a cele na konkretne zadania. To jeden ze sposobów formułowania celów. Gdy zdarzają się momenty zwątpienia czy zrezygnowania, warto do tych rozpisek zajrzeć, zweryfikować, przemyśleć i wrócić na właściwy dla nas tor. Już samo pisanie o tym pomaga się zmotywować. Wiem, co mówię. Bo był to jeden z moich celów i powodów, dlaczego ten artykuł powstał. A powstawał długo i w męczarniach 😉

P.S. chleba na zakwasie jeszcze nie upiekłam.

Korzystałam z takich fajnych źródeł:

-E. Cashmore, Sport and Exercise Psychology https://memberfiles.freewebs.com/37/84/82578437/documents/Sport%20and%20Exercise%20Psychology.pdf podstawowe definicje i koncepty z psychologii sportu

http://polskabiega.sport.pl/polskabiega/1,141728,17180066,Motywacja_do_biegania__Bieganie_zima_hartuje_.html; o bieganiu, ale było też o nawiedzaniu marzenia 😉

https://sukcespisanyszminka.pl/cel-marzenie-data-wykonania/

Super napisane o celach przez Tomasza Kuracha, z którym miałam zajęcia na studiach z Pozytywnej Psychologii Sportu